piątek, 11 stycznia 2013

KOLEJNE SPOSTRZEŻENIA

Wydawałoby się, że internet jest tak rozległy, iż łatwo się w nim zgubić. Okazuje się to być nieprawdą. Wcale nie jest tak łatwo, jakby się wydawało. Na Operze, pewien pan dokuczał innej pani, wpisując w komentarzach idiotyczne rymowanki. Bo wierszykiem nie da się tego nazwać i pozostać w zgodzie z własnym sumieniem. Po pewnym czasie, przestał ją dręczyć i znikł. Dzisiaj stwierdziłem, że swoje konto wzbogacił o awatar i został znajomym innej osoby.

Owa osoba potrafi być szczególnie uciążliwa, przy czym robi to tak, aby jej trudno było cokolwiek zarzucić. Zastanawiam się, ile cierpliwości muszą posiadać mający z nią kontakt, jeśli tego kontaktu nie pragną. Bo jednak są tacy, którym kontakt z nią odpowiada, albo udają przed nią. Żeby jej nie zranić. Tak przy okazji, przyszło mi na myśl, że może przede mną też ktoś udaje. Jest coś, co zawsze mi każe poszukać u siebie podobnej skazy. Niezależnie od dostrzeganych różnic charakteru, czy międzyludzkich relacji.

Ponieważ ów pan i pani, której został znajomym potrafią innym uprzykrzyć życie, interesujący może być przebieg tej znajomości. Czy się pożrą ze sobą, czy w zgodzie pozostaną na dłużej. Owa pani, była w gronie moich znajomych, ale od początku trudno mi było akceptować ją taką, jaką jest. Okazała się wredną osobą o intryganckim usposobieniu. Jest osobą, która potrafi podporządkować swoim celom ambicję. Mnie też weszła w drogę, chociaż nadal nie umiem powiedzieć czego ode mnie chciała.

Jest prawdopodobne, że brała mnie za  kogoś innego. To wariant związany z używanym przeze mnie nickiem na Operze. Gdyby nie treść otrzymanej od niej korespondencji, myślalbym, że sama nie wie czego chce. Choć to także w grę wchodzi, że z nudów ryje. Ostatnio przygotowałem jej pewną niespodziankę. Jest nieco zdezorientowana. W tym pomógł mi przypadek. Wczoraj wykonałem krok, w stronę uwalniającą mnie od paru niepożądanych sytuacji.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz