Dzieje się sporo. Zacznę od wzmianki o złośliwości. Upadają z chwili na chwilę tracąc siłę oddziaływania. Nawet bardziej, niż się tego spodziewałem. Patrzę i myślę co to dla mnie oznacza. Można uznać, że nic nie znaczą i uzasadnić takie stwierdzenie. Można to uznać, za znaczące wydarzenie i także uzasadnić taka opinię. Jedynie fakty pozostają niewzruszone. Są takie, a nie inne. Nie ma znaczenia, ile znaczą i dla kogo. Ani co znaczą w czyich oczach. Ale zabawy w filozofię zostawiam na inną chwilę. Teraz trzeba ogarnąć nową sytuację i jakoś w niej się znaleźć.
Zastanawiam się czego jest u kogoś więcej. Ałosliwości czy innej choroby?
OdpowiedzUsuń