niedziela, 20 kwietnia 2014

INTERNETOWI ZNAJOMI

Był taki okres, kiedy zastanawiałem się po co komu olbrzymia kolekcja znajomych. Nawet kilka tysięcy osób. Rekordzista na swoim koncie miał ponad sześć tysięcy. Jasne było, że nie ma szans utrzymywania w miarę częstych i regularnych kontaktów ze wszystkimi. W myślach nazywałem ich kolekcjonerami. Na My Opera, przez trzy i pół roku, uzbierałem ponad sześćset osób. Byłoby ich około tysiąca, ale część z nich skreśliła mnie, a inną część skreśliłem sam. A jeszcze inni zostali zbanowani i niektórzy sami likwidowali swoje konta.
Jednak dobrze jest mieć dość liczną grupę znajomych na blogu. W pewnych przypadkach, może się to przydać. O tym się kiedyś przekonałem. I do tego dwukrotnie! Dzisiaj, myślę o tamtych zdarzeniach i zwracam uwagę na parę czynników, które mogły zostać wówczas przeoczone. Posiadanie niemałej kolekcji znajomych, wykluczyło przeoczenie. Musiało wykluczyć. Działania mogące spowodować niekorzystna dla mnie pomyłkę, wskazywały na to, że nie byłem pierwszym, który się z czymś takim zetknął. I pewnie nie będę, a może już nie jestem ostatni.     
Widziałem w kilku miejscach jakiś bełkotliwy komentarz, który o czymś podobnym "mówił". Był wklejany w różne miejsca. Po jego treści uznałem, że autor komentarza jest szkodnikiem, działającym na czyjąś szkodę. Częściowo było to podobne do tego, co mnie się przydarzyło. Podobieństwa bardzo mocno kojarzyły mi się z pewną osobą. Teraz nie myślę o tym, czy ów komentarz miał związek z moją przygodą, czy tylko przypadkowo parę szczegółów jest podobnych. Przypomniałem sobie pewien szczegół, na który zareagowałem, ale jeszcze wtedy, nie potraktowałem tego jako prowokacji. A to była prowokacja. 
Prowokator sam popełnił kilka grubych błędów i pokaźną ilość drobnych. Oprócz tego trafiłem na ślady, potwierdzające dodatkowo moje wnioski. Już mi te ślady nie były potrzebne, a znalazłem je, szukając śladów czegoś innego. Zresztą wtedy już mnie interesowały zupełnie inne sprawy. I może nawet warto je opisać.       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz