Za życia dorabiano mu twarz, czyli psuto mu opinię na każdy niedorzeczny sposób, jaki im tylko przyszedł do głowy. Czynili to jego najbliżsi, będąc w oszczerczej zmowie, a kiedy zmarł, rzucili się na jego dorobek. Skromny, ale wyharowany. Ani trochę nie brzydzili się jego dorobkiem. Niby mieli do tego prawo, ale czuję obrzydzenie do tych ludzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz