Od znajomego dowiedziałem się o profilu udzielającego porad dotyczących posługiwaniem się smartfonami i inaczej nazywanymi urządzeniami, które już dawno wykroczyły poza zwykłe umożliwianie rozmów. Ów profil (zakładam, że takich doradców jest sporo) znajduje się na You Tube. Ten sam użytkownik ma konto na Facebooku i może nie tylko tam. Dlaczego mnie to zaciekawiło? Choćby dlatego, że ja nie mogę udzielać porad w tak szerokim zakresie i musiałbym się ograniczyć do jednej marki i jednego modelu, który pewnie nie jest u nas zbyt popularny.
Drugim powodem jest to, że nie grzebię w menu nawet tego telefonu, który posiadam, bo nie mam takiej potrzeby. Konieczność ograniczenia się do jednej marki i jednego modelu znaczy, że nie mam dostępu do innym marek i modeli, co umożliwiłoby mi poznanie ich i udzielania porad. Ten warunek prowadzący konta doradzające spełniają. Może na tym zarabiają, może to tylko ich pasja. Temu się nie przyglądałem. Mnie ich porady nie są potrzebne. Obejrzałem ich filmiki i okazało się, że to, co mogę zastosować z ich porad do swojego sprzętu, sam stosuję od dawna.
Co mnie irytuje w tych i nie tylko w tych poradnikach, bo także we wszelkich innych? Czymś mocno mnie irytującym jest domaganie się łapek, subskrybowania i komentowania. Zajmuje to niepotrzebnie czas i w moim przypadku niemal na 100% gwarantuje brak suba i łapki oraz niewielkie szanse na otrzymanie mojego komentarza. Jednak moje osobiste podejście do tego, nie ma żadnego znaczenia dla poruszonego tematu. Wspomniałem o tym, bo wyścig szczurów mnie nie bawi. Na jakimś kanale usłyszałem uzasadnienie domagania się całego zestawu, czyli łapek, subów komentarzy. To ułatwia im powiększanie zasięgów i także może mieć wpływ na ich realne dochody.
W moim przekonaniu wiąże się to z uzależnianiem ludzi od smartfonów i innych rozrywek za pomocą tych urządzeń (również pozostałych zabawek), czego skutki można obserwować codziennie w wielu miejscach publicznych. Np. w restauracjach; rodzina przy stoliku, a każdy ma oczy wlepione w swój telefon i może nawet „rozmawiają” ze sobą za pomocą Facebooka, albo innego serwisu umożliwiającego takie manewry. Komuś to służy i pewnie wrócę jeszcze do tego tematu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz